czwartek, 31 sierpnia 2017

piątek, 30 czerwca 2017

Gdy rzeka znika wsród wysokich traw.

W maju i czerwcu każdy wolny dzień nadal poświęcam swoim małym rzekom. Jest to chyba najfajniejszy czas na wyprawy z wędką. Rzeka po wiosennym, wędkarskim bumie nieco przycichła. Większość łowców przeniosła się na inne wody w pogoni za szczupakami czy też sandaczami, więc do chwili gdy nie płynie kajakowa plaga mogę spokojnie poświęcić na szukanie kolorowych ryb.
Czerwcowa rzeka już w niczym nie przypomina rzeki wczesnowiosennej. Gwar ptactwa, bujna nadbrzeżna roślinność całkiem zmieniła jej charakter. Niekoszone łąki sprawiają, że rzeka chwilami ginie wśród wysokich traw, powoju czy też w listowiu olsu. Do tego niska, klarowna woda sprawia, że przedzierając się przez ten zielony gąszcz mogę łowić wypatrzone ryby, które zaniepokojone kryją się w przemiałach, podmytych brzegach i powalonych w nurt drzewach. O tej porze namiętnie odwiedzam mało popularne, zapomniane miejsca, w których jeszcze można liczyć na przyzwoite ryby. Jest to przykre ale często bywa tak, że dużo odcinków takich niewielkich rzek w okresie "pstrągowej inwazji"  jest dosłownie ogołoconych z ryb i po tym okresie świecą pustkami. Wielu nie pojmuje mojego dziwactwa, więc tłumaczę - czerwcowa rzeka nie musi być pusta i dlatego polecam "złów i wypuść"

Jeszcze tylko zawiązać sprawdzoną muszkę i kilka fotek z ostatniego mojego catch and release.













autor: Andrzej Olszewski





sobota, 6 maja 2017

Sopot.

1 Maja.
Na zakończenie pierwszomajowej pstrągowej przygody przenosimy się na inną rzekę, która niegdyś potrafiła zaskoczyć pięknymi rybami w kropki.

















autor: Andrzej Olszewski

środa, 3 maja 2017

Majowe pstrągi - zapomniana rzeka.

Wczoraj była leśna rzeka, a dzisiaj tam gdzie diabeł mówi dobranoc. Nie było lekko ale daliśmy radę.
1 Maja.
Tym razem planujemy coś specjalnego. Z samego rana w planie jest odcinek rzeki na którym bardzo dawno wędkowałem, a mój towarzysz najprawdopodobniej nigdy nie był. 
Po niespełna godzinnej jeździe docieramy na zaplanowane miejsce. Rzeka dość mała ale moje mgliste wspomnienia łowionych tu pstrągów,  jej niezmienna dzikość, z całą gamą meandrów, ciemnych zagłębień, drzewnych zwalisk daje nam cichą nadzieję na spotkanie przyzwoitych kropkowanych ryb.













Jak napisałem powyżej, rzeka jest ciekawa, jej żyzność, charakter, przemawia, że może być wspaniałą rzeką w której oprócz wszędobylskich bobrów bytuje licznie pstrąg potokowy. Niestety, może nie sprzyjała nam aura, może nie trafiliśmy na żerowanie, ale po kilku godzinach mamy wynik zerowy.
Kończąc dzisiejszą przygodę na tej rzece, mam postanowienie - niebawem tu powrócę.

Na zakończenie naszej pstrągowej przygody przenosimy się na inną rzekę, która niegdyś potrafiła zaskoczyć pięknymi rybami w kropki....................... 


autor: Andrzej Olszewski.